niedziela, 31 stycznia 2016

Pavlova z malinami

Niedziela bez rosołu i ciasta do kawy to nie niedziela ;) 
Jest rosół, była kawa a do kawy Pavlova, na szczęście zostało jeszcze troszkę do drugiej kawy :D






sobota, 30 stycznia 2016

Amerykany

Dzisiaj przy śniadaniu powspominaliśmy sobie troszeczkę i przypomniały mi się amerykany. Pierwszy raz jadłam je w Gdańsku, kiedy jeszcze z rodzicami byłam na wakacjach, potem co roku kupowaliśmy je w maleńkiej cukierence, najpierw z rodzicami, potem z moim wtedy jeszcze nie mężem ;) Nabraliśmy ochoty na te ciasteczka więc do kawy już były... baaaardzo smakują dzieciom choć mają jedną małą wadę, podczas pieczenia uciekający z nich amoniak pachnie mało przyjemnie ale naprawdę warto :)




poniedziałek, 25 stycznia 2016

Sernik najłatwiejszy

Sernik z okazji dnia Babci i Dziadka... sernik bo mam 100 % pewności, że wszyscy go zjedzą i choć Mama przywiozła pyszne pączki to sernik został zjedzony prawie cały :)





niedziela, 24 stycznia 2016

Cytrusy w korzennym syropie.

Słoneczne, pachnące i dające tyle energii. Cytrusy kojażą mi się z zimą choć rosną i dojrzewają w tak ciepłym słońcu, już sam widok działa na mnie kojąco. Dziś w wydaniu z korzennymi przyprawami i słodyczą...





środa, 20 stycznia 2016

Miód pitny półtorak

Wraz z wiosną i pierwszymi promieniami słońca zawsze budziło się we mnie marzenie o świeżym miodzie i nie straszne były zażółcone (białe) obrusy suszące się na dworze po pierwszych oblotach pszczół.
Szacunku do pszczół nauczyli mnie rodzice i dziadkowie a potem jakoś na każdym etapie te pszczoły i miód się przewijał w moim życiu. 
Wstępnie pszczoły kojażyły mi się stanowczo źle, po kilkukrotnych użądleniach i przymusowych okładach z cebuli czy octu bądź nie bądź w różnych miejscach ;) Potem przyszedł czas długiego oswajania się, począwszy od wakacji - gdzie Wuj posiadał pasiekę w takim miejscu, że by dostać się do górskiego strumyka trzeba przejść przez same je centrum i te nachalne bzyczki brrr...aż po terenówki w pasiekach na studiach. Oswoiłam się, a jakże i już nie wrzeszczę na widok pszczoły tak jak na widok pająka ba, nawet uważam, że to całkiem miłe zwierzaki o ile są w odpowiedniej odległości kilkunastu centymetrów ode mnie :)
Owoc pszczelego roju miód jest w naszym domu zawsze, czasem jego ilości są nie do spożycia i tak kiedyś wpadłam na pomysł  wyprodukowania w zaciszu domowym miodu pitnego, a że miodu gryczanego było pod dostatkiem a maliny czerwieniły się na straganach powstał półtorak z nutą malin.






poniedziałek, 18 stycznia 2016

Rogaliki jogurtowe



Rogaliki powstały z potrzeby rozładowania emocji w kuchni, tak właśnie kiedy jest mi źle zamykam się w kuchni i piekę, gotuję, czaruję :) A że było późno na tyle, że sklepy zamknięte to powstały z tego co w szufladach i lodówce :) 
Po ukrywanym wałkowaniu i wycinaniu kiedy patrzyłam przez szybkę piekarnika jak pięknie się rumienią wszystkie negatywne emocje popłynęły w siną dal...






sobota, 16 stycznia 2016

Polędwica z sarny

Jakiś czas temu odwiedziła nas moja Kuzynka i przywiozła ze sobą dary lasu, przyznam się, że dziczyznę robiłam poraz pierwszy i poszłam w zupełny żywioł ale myślę, że ostatecznie wszyscy byliśmy zadowoleni.